Czy przeglądając zdjęcia satelitarne w Google Maps zdarza Wam się zobaczyć szare prostokąty przysłaniające fragment mapy? Jak myślicie, co się za nimi kryje? Tajne bazy wojskowe, strategiczne obiekty, więzienia, czy inne miejsca, które Google chce przed nami ukryć? W sieci pojawia się oczywiście wiele teorii, z których większość wskazuje na ukrywanie tajnych miejsc. Prosić o to mogą na przykład rządy, które nie chcąc by infrastruktura wrażliwa dla bezpieczeństwa państwa była do wglądu dla każdego z dostępem do Internetu.

Jednak czy takie ordynarne przysłanianie fragmentów mapy nie wywołuje odwrotnego efekty i nie wzbudza większej ciekawości Internautów? Pewnie tak. Dlatego wątpliwe jest aby te szare pola były po prostu formą cenzury. Bardziej prawdopodobne jest, że są one wynikiem słabej jakości zdjęć satelitarnych.  Potwierdza to wypowiedź geoinformatyka, który pracował w firmie przetwarzającej surowe obrazy satelitarne dla Google i rządu USA. Wdług niego nie jest to nic specjalnego. Twierdzi on, że na dużych obszarach występują obszary o niskiej rozdzielczości, które nie nakładają się poprawnie lub nieprzetworzone dane satelitarne są uszkodzone (tak to wygląda) i nie można ich wykorzystać np. w Google Maps.

Zatem teorie o ukrywaniu tajnych miejsc są chybione. Potwierda to także fakt, że zasłonięte na Mapie Google obszary, możemy zobaczyć w innych serwisach mapowych ze zdjęciami satelitarnymi, np. w Bing Maps czy rosyjskim Yandex Maps.